Proszę poznać ekipę, która trzyma Lanowisko w ruchu
Klub zaczynał od sześciu komputerów i jednego przedłużacza, a dziś trzyma go razem pięcioro wolontariuszy i kilkudziesięciu stałych bywalców. Oto jak do tego doszło.
Sześć komputerów, blat na kozłach i jeden przedłużacz
Pierwszej zimy Agnieszka Sadowska, wtedy księgowa w niewielkim biurze, zaprosiła pięciu znajomych na wieczór z komputerami. Pożyczyli pusty pokój na parterze kamienicy po dawnej pracowni krawieckiej, położyli stary blat na kozłach i podłączyli wszystko do jednej listwy. Bezpiecznik wytrzymał pół godziny.
Przez kolejne tygodnie ekipa uczyła się praw elektryki, rozmieszczania gniazd i tego, że kabel sieciowy musi leżeć tam, gdzie nikt nie chodzi. Zaczęli przychodzić znajomi znajomych, potem osoby z ogłoszenia przypiętego w osiedlowym sklepie. Ja dołączyłam wtedy, gdy czat liczył ośmiu użytkowników.
Ligę wymyślono w środowy wieczór z nudów. Ktoś zaproponował, żeby zamiast grać chaotycznie podzielić się na cztery drużyny i spisać wyniki na kartce w kratkę. Marcin, który dotąd tylko przyglądał się z krzesła, wziął kartkę do ręki i został sędzią. Do dziś trzyma pierwszy protokół i twierdzi, że to jedyny dokument, w którym nikt nigdy nie znalazł błędu.
Gdy w pokoju zrobiło się za ciasno, zaczęliśmy szukać większego lokalu. Obecna klubownia przy ulicy Limanowskiego powstała z sali na pierwszym piętrze, którą przez dwa tygodnie malowaliśmy, ocieplaliśmy okna i przeciągaliśmy po ścianach przewody.
Szyby wychodzą na stok i w mglistą zimę Sudety znikają za oknem szybciej, niż zdąży zagrzać się czajnik. Tutaj ekipa została do dziś, a pamiątką po pracowni krawieckiej jest wiszący nad drzwiami krawiecki centymetr, którego nikt nie ośmielił się zdjąć.

Pierwszy blat
Stary stół na kozłach i sześć komputerów w pokoju na parterze.
Pierwsza liga
Cztery drużyny, jeden sędzia i protokół spisany na kartce w kratkę.
Nowa sala
Przeprowadzka na Limanowskiego i własna, zamknięta sieć lokalna.
Półka z grami
Pierwsze pudła przyniesione przez graczy, którzy mieli dość ekranów.
Osoby, które otwierają drzwi, układają grafik i pilnują zasad

Agnieszka Sadowska
założycielka
Z zawodu księgowa, z zamiłowania budowniczka stanowisk: pierwszy blat w pokoju po pracowni krawieckiej to jej pomysł. Dziś rzadko dyżuruje w klubowni, ale każdy nowy układ stołów zatwierdza ołówkiem na planie sali. Z gier lubi wyścigi i spokojne strategie, w których nikt nie krzyczy. Każdej nowej osobie zadaje to samo pytanie: w co zagrałaby, gdyby nie istniały komputery.

Robert Cichocki
organizator spotkań
Informatyk w firmie spedycyjnej, który dostał klucz do klubowni, bo jako jedyny rozumiał plątaninę kabli pod stołami. Układa grafik wtorków i piątków, a przed każdym wieczorem LAN sprawdza łącza z latarką w zębach. Ma ulubiony przełącznik i nie zdradza, który. W wolne soboty uczy sąsiadów, jak podłączyć drukarkę do sieci, i nigdy nie bierze za to nawet ciastka.

Marcin Matusiak
sędzia ligi
Przed laty trenował drużynę siatkarską i do sędziowania podchodzi jak do boiska: protokół wypełnia po każdym meczu, decyzji nie tłumaczy dwa razy, ale zawsze wysłucha obu kapitanów. Gra w strategie czasu rzeczywistego i przegrywa z uśmiechem. Na tablicy sezonów jego nick widnieje raz. Nosi zeszyt w twardej oprawie i długopis, który nigdy nie ma kapturka.
Proszę wiedzieć, kto jeszcze trzyma sprawy w ręku
Czat ekipy prowadzę ja, Danuta Sikora: czytam zgłoszenia, wyciszam spory i pilnuję, żeby nowa osoba dostała odpowiedź w ciągu jednego dnia. Poradniki dla początkujących redaguje Oskar Majchrzak, który pisze każdy tekst trzy razy, zanim ktokolwiek go zobaczy.
Ekipa nie ma etatów. Wszyscy, którzy odpowiadają za sprawy klubu, robią to w wolnym czasie i bez wynagrodzenia, a każdy dyżur zapisujemy w zeszycie leżącym obok czajnika. Dzięki temu nie zdarzyło się jeszcze, by klubownia pozostała zamknięta w dzień, w którym obiecaliśmy ją otworzyć.
Ważniejsze decyzje zapadają na odprawie we wtorek po zakończeniu sezonu. Siadamy przy jednym stole z kartką i długopisem, omawiamy, co się udało, a co zawiodło, i głosujemy podniesieniem ręki. Głos ma każdy, kto bywa w klubowni, także ten, kto przyszedł pierwszy raz tydzień wcześniej. Protokół z odprawy wisi potem obok tablicy sezonów.
Do ekipy zawsze mogą dołączyć nowi pomocnicy. Przydadzą się osoby do dyżurów w klubowni, do pisania poradników i do pilnowania czatu w godzinach, w których ja nie mogę. Nikt nie oczekuje wiedzy fachowej; wystarczy punktualność i spokojny sposób bycia. Jeśli Państwa to interesuje, wystarczy porozmawiać z kimś z ekipy podczas dowolnego wieczoru.
Serwis prowadzi spółka WAFFLE ADVERTISING LTD, 85 Great Portland Street, London W1W 7LT, Wielka Brytania.